Od pierwszych minut spotkania w hali przy ulicy Małachowskiego obie drużyny szukały sposobu na przełamanie defensywy rywala. Początkowo w grze widzewiaków pojawiało się sporo niedokładności, a goście próbowali wykorzystać wysoki pressing i szybkie rozegranie piłki. Między słupkami gospodarzy stanął Hubert Dąbrowski, który już na początku musiał wykazać się czujnością.
Widzew odpowiadał przede wszystkim akcjami z udziałem Israra Megantary, Filipa Martona i Sebastiana Baczo. Gospodarze próbowali również zaskoczyć przeciwnika po stałych fragmentach gry. Blisko szczęścia był Matusz Palfi, ale bramkarz BAF-u Kacper Laskowski skutecznie pilnował dostępu do swojej bramki.
Z upływem czasu łodzianie zaczęli stwarzać coraz większe zagrożenie. Dobrze wyglądała gra w pressingu, a kolejne próby podejmowali Dawi Moreno, Wiaczesław Korzemiaka oraz Stanisław Jaśkiewicz. Goście również potrafili przedostać się pod bramkę Widzewa, jednak Dąbrowski radził sobie z ich uderzeniami.
Przełamanie nastąpiło po dobrze przeprowadzonym pressingu. Korzemiaka wykorzystał zamieszanie w szeregach rywali i otworzył wynik spotkania. Zdobyta bramka dodała gospodarzom pewności siebie, a ich ataki stawały się coraz groźniejsze.
Widzew nie zamierzał poprzestawać na jednym trafieniu. Ben Felipe precyzyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie łodzian na 2:0. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania i nadal szukali kolejnych okazji, podczas gdy BAF Bonito musiał odważniej ruszyć do ataku.
W końcówce pierwszej połowy widzewiacy utrzymywali korzystny rezultat i nie pozwalali przeciwnikom na zdobycie bramki kontaktowej. Gospodarze schodzili na przerwę z trzybramkową przewagą, a trzecie trafienie było szczególnie ważne dla Christiana Medonia, który długo czekał na swoją szansę i bramkę.
Po zmianie stron Widzew kontynuował skuteczną grę. Łodzianie nie ograniczali się wyłącznie do obrony wyniku, lecz nadal szukali kolejnych trafień. BAF Bonito próbował odpowiadać atakami, jednak gospodarze dobrze organizowali się w defensywie, a Hubert Dąbrowski wielokrotnie potwierdzał swoją wartość między słupkami.
Widzew podwyższył prowadzenie na 4:0 po akcji, w której udział mieli zawodnicy ofensywni gospodarzy. Kolejne ataki czerwono-biało-czerwonych pokazywały, że zespół chce utrzymać inicjatywę do samego końca.
W końcowych minutach goście zdecydowali się na grę z wycofanym bramkarzem, wprowadzając dodatkowego zawodnika do rozegrania. BAF Bonito próbował znaleźć lukę w defensywie łodzian, ale gospodarze blokowali uderzenia i nie pozwalali rywalom na zdobycie honorowej bramki. Dąbrowski nadal spisywał się bardzo dobrze, a jego interwencje pomagały utrzymać czyste konto.
Widzew miał również okazje do dalszego powiększenia przewagi. Dawi Moreno był bliski zdobycia efektownej bramki strzałem przez niemal całe boisko, jednak piłka trafiła w słupek. W kolejnych sytuacjach gospodarze nadal zagrażali bramce BAF-u, lecz brakowało skutecznego wykończenia.
Piąty gol padł po akcji zakończonej uderzeniem Matusza Palfiego. Reprezentant Słowacji przypieczętował wysokie zwycięstwo Widzewa, a hala przy Małachowskiego mogła świętować kolejne trafienie swoich zawodników.
W ostatnich minutach łodzianie nie pozwolili już odebrać sobie zwycięstwa. Goście szukali jeszcze okazji do zdobycia honorowej bramki, ale defensywa gospodarzy pozostała szczelna. Końcowa syrena oznaczała wygraną Widzewa 5:0 i zdobycie trzech punktów.
Zwycięstwo nad BAF Bonito Białystok pozwoliło Widzewowi wrócić na pierwsze miejsce w tabeli 1. Polskiej Ligi Futsalu. Łodzianie potwierdzili, że potrafią łączyć skuteczność w ataku z odpowiedzialną grą obronną.
Widzew Łódź Futsal – BAF Bonito Białystok 5:0 (3:0)
1:0 Wiaczesław Korzemiaka 12'
2:0 Ben Felipe 14'
3:0 Christian Medoń 20'
4:0 Filip Marton 27'
5:0 Matusz Palfi 36'
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.