WIDZEW ŁÓDŹ TO WIĘCEJ NIŻ KLUB, WIĘCEJ NIŻ HISTORIA. TO TRADYCJA, DUMA, CHARAKTER I WIERNOŚĆ, KTÓRE ŁĄCZĄ POKOLENIA. CZERWONO-BIAŁO-CZERWONI NA ZAWSZE! 8.11.2026
Rezerwy

Rezerwy blisko kompromitacji na Łodziance

Rezerwy Widzewa Łódź zremisowały z ŁKS-em Łomża 2:2 w spotkaniu 14. kolejki III ligi. Podopieczni Pawła Ściebury przegrywali do przerwy 0:2, ale po zmianie stron ruszyli do odrabiania strat. Bramki Szymona Sołtysińskiego i Kajetana Supiczyńskiego pozwoliły Łodzianom uratować punkt. Gospodarze mieli jednak szanse, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Rezerwy blisko kompromitacji na Łodziance

Dla obu zespołów była to ważna okazja do przełamania niekorzystnej serii. Widzewiacy przystępowali do rywalizacji po kolejnych nieudanych występach, a ŁKS Łomża, mający zaledwie trzy punkty na koncie, znajdował się na ostatnim miejscu w tabeli. Goście przyjechali do Łodzi z bardzo młodym zespołem, przebudowanym po problemach organizacyjnych i finansowych.

W wyjściowym składzie Widzewa znalazł się między innymi Ioan Vermeșan, który miał okazję zaprezentować swoje umiejętności w ataku. Na ławce rezerwowych pojawił się natomiast Marek Hanousek, pełniący funkcję asystenta trenera Pawła Ściebury.

Od pierwszych minut gospodarze starali się narzucić rywalom wysokie tempo i agresywny pressing. Widzewiacy próbowali odbierać piłkę na połowie przeciwnika, jednak po odzyskaniu futbolówki brakowało im dokładności. Zdarzały się niepotrzebne straty i niedokładne podania, które pozwalały ŁKS-owi wydostawać się spod presji.

Jedną z pierwszych obiecujących akcji gospodarze przeprowadzili po zagraniu do Igora Busza. Skrzydłowy próbował uruchomić Vermeșana, ale obaj zawodnicy nie porozumieli się co do kierunku podania. W kolejnych minutach Widzewiacy nadal szukali sposobu na sforsowanie defensywy gości, a aktywnością wyróżniał się także Jakub Dryzner, który często podłączał się do akcji ofensywnych.

Zespół z Łomży nie ograniczał się jednak do obrony. Goście starali się wykorzystywać wolne przestrzenie na skrzydłach, a po odbiorach szybko przenosili piłkę pod pole karne Franciszka Golańskiego. Szczególnie groźne były dośrodkowania i stałe fragmenty gry.

W jednej z takich sytuacji Widzewiacy mieli sporo szczęścia. Po dośrodkowaniu piłka trafiła do Jerzego Tomala, który znalazł się w dogodnej pozycji, ale nie zdołał skutecznie zakończyć akcji. W kolejnych minutach ŁKS ponownie zagroził bramce gospodarzy, a jeden ze strzałów został zablokowany przez Dryznera.

Widzew próbował odpowiedzieć. Dobre zagranie Sebastiana Zielenieckiego przez dwie linie uruchomiło Ioana Vermeșana, który następnie współpracował z Antonim Klukowskim. Szybka wymiana podań pokazała, że gospodarze potrafią przedostać się w okolice pola karnego rywali, ale takich akcji było zdecydowanie za mało.

Z czasem coraz wyraźniej uwidaczniała się przewaga ŁKS-u w liczbie groźnych sytuacji. Goście dobrze wykorzystywali prawą stronę boiska, a Kamil Bębenek kilkukrotnie szukał dośrodkowań. Po jednym z nich interweniować musiał Golański, który również przy kolejnych próbach przeciwników utrzymywał Widzew w grze.

Gospodarze mieli swoje okazje. Po akcji Busza i dośrodkowaniu z lewej strony Mikołaj Czerniatowicz oddał strzał, który minął słupek o niewielką odległość. Później próbował również Busz, lecz jego uderzenie zza pola karnego nie sprawiło większych problemów Mateuszowi Danielczykowi.

W 39. minucie spotkania ŁKS Łomża objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu w pole karne Jakub Moćkun oddał strzał głową z okolic czternastego metra. Piłka wpadła do siatki, a Golański nie zdołał skutecznie interweniować. Widzewiacy byli zaskoczeni takim obrotem spraw, szczególnie że wcześniej mieli fragmenty, w których potrafili dłużej utrzymywać się przy piłce.

Stracony gol nie przyniósł jednak zdecydowanej odpowiedzi ze strony gospodarzy. Widzew próbował szybko przedostać się pod bramkę przeciwnika, lecz brakowało precyzji w ostatnim podaniu i wykończeniu. Antoni Klukowski miał okazję po szybkiej akcji prawą stroną, ale jego mocne uderzenie powędrowało nad poprzeczką.

Wydawało się, że do przerwy Łodzianie będą przegrywać tylko jedną bramką. W doliczonym czasie pierwszej połowy ŁKS przeprowadził jednak kolejną groźną akcję. Po uderzeniu piłka odbiła się od nogi interweniującego Sebastiana Zielenieckiego, zmieniając tor lotu i zaskakując bramkarza Widzewa.

Do szatni Widzew II schodził zatem przy wyniku 0:2. Pierwsza połowa była w wykonaniu gospodarzy bardzo słaba. Zespół popełniał zbyt wiele prostych błędów, miał problemy z wyprowadzeniem piłki i pozwalał rywalom na tworzenie dogodnych sytuacji.

Po przerwie trener Paweł Ściebura zdecydował się na zmiany. Na boisku pojawili się Szymon Sołtysiński i Daniel Gryzio, a gospodarze od razu ruszyli do zdecydowanych ataków. Widzew próbował szybciej rozgrywać piłkę i częściej kierować ją w pole karne przeciwnika.

Już w pierwszych minutach drugiej części gry Łodzianie wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu Paweł Kołodziejczyk trafił w słupek! Był to wyraźny sygnał, że gospodarze nie zamierzają rezygnować z walki o korzystny rezultat.

Widzewiacy zaczęli częściej przebywać na połowie ŁKS-u, ale goście wciąż potrafili odpowiadać groźnymi kontratakami. W jednej z akcji Jakub Moćkun oddał strzał, z którym poradził sobie Golański. Jeszcze groźniej było po ataku prawą stroną, kiedy piłka trafiła do Bębenka. Jego uderzenie zatrzymał bramkarz Widzewa, zapobiegając podwyższeniu prowadzenia na 3:0.

To była jedna z kluczowych interwencji w całym spotkaniu. Gdyby ŁKS wykorzystał tę okazję, odrobienie strat przez gospodarzy stałoby się znacznie trudniejsze.

Widzew nadal miał problemy z konstruowaniem płynnych akcji. Niedokładne podania i straty utrudniały przejęcie kontroli nad spotkaniem. W miarę upływu czasu gospodarze zaczęli jednak grać odważniej, a w środku pola coraz większą aktywność wykazywali zawodnicy wchodzący z ławki rezerwowych.

W 62. minucie Łodzianie próbowali przedostać się w okolice pola karnego rywali po akcji Jana Głąba i podaniu do Daniela Gryzia, ale defensywa ŁKS-u zdołała przeciąć zagranie.

Przełom nastąpił w 66. minucie. Widzew przeprowadził akcję lewą stroną, a piłka trafiła do Daniela Tanżyny, który zdecydował się na dośrodkowanie w pole karne. Tam najlepiej zachował się Szymon Sołtysiński. Doświadczony napastnik nie przestraszył się wychodzącego bramkarza i skutecznie zakończył akcję, zdobywając kontaktową bramkę.

Widzew II przegrywał już tylko 1:2, a trafienie Sołtysińskiego przywróciło gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania.

Warto podkreślić udział Tanżyny, który posłał piłkę w pole karne, oraz wcześniejsze zaangażowanie Gryzia i Głąba w budowanie akcji. Sołtysiński wykorzystał swoje doświadczenie, a jego trafienie było dla zespołu niezwykle ważne również pod względem mentalnym.

Po zdobyciu gola Widzew nabrał pewności siebie. Gospodarze zaczęli odważniej atakować i częściej podejmowali ryzyko w rozegraniu. ŁKS, który przez długi czas kontrolował wydarzenia na boisku, musiał coraz więcej uwagi poświęcać defensywie.

Widzew miał kolejne okazje. Antoni Klukowski oddał strzał po dobrze przygotowanej akcji, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Jeszcze lepszą sytuację stworzyli Vermeșan i Klukowski, którzy przeprowadzili składną akcję i wyłożyli futbolówkę przed bramkę. Jan Głąb znalazł się w sytuacji, w której mógł doprowadzić do remisu, lecz trafił jedynie w boczną siatkę.

Gospodarze nie przestawali naciskać. ŁKS wciąż próbował odpowiadać kontratakami, ale z upływem czasu coraz częściej musiał bronić się przed kolejnymi atakami Widzewa. W 74. minucie dobrze interweniował Golański, który wyszedł z bramki i przechwycił piłkę po dośrodkowaniu.

W końcowej fazie spotkania trener Ściebura wprowadził na boisko Kajetana Supiczyńskiego i Nikodema Stachowicza, którzy zastąpili Vermeșana oraz Klukowskiego. Dla Supiczyńskiego był to powrót do gry po kontuzji.

Zmiany przyniosły oczekiwany impuls. Widzewiacy grali z większą determinacją, odważniej atakowali skrzydłami i szukali kolejnych okazji do wyrównania. W akcjach ofensywnych uczestniczyli także Głąb, Gryzio i Tanżyna, a Kołodziejczyk starał się napędzać grę w środku pola.

W 86. minucie gospodarze dopięli swego. Po odbiorze piłki i kolejnej ofensywnej akcji Szymon Sołtysiński ponownie odegrał ważną rolę w ataku. Do akcji dołączył Kajetan Supiczyński, który podążył za piłką i wykorzystał sytuację w polu karnym. Widzew doprowadził do remisu 2:2.

Trafienie Supiczyńskiego było nagrodą za determinację gospodarzy i dobrym zwieńczeniem jego powrotu po kontuzji. Widzewiacy pokazali, że mimo bardzo nieudanego początku potrafią walczyć do końca i szukać swoich szans nawet w trudnej sytuacji.

Po wyrównaniu Łodzianie nie zamierzali poprzestać na remisie. W ostatnich minutach nadal naciskali na defensywę ŁKS-u. Daniel Gryzio oddał strzał, który został zablokowany, a po kolejnych dośrodkowaniach gospodarze szukali okazji do zdobycia zwycięskiej bramki.

Widzew miał jeszcze kilka możliwości. Po jednej z akcji zabrakło wykończenia, a w kolejnej piłka została wybita z okolic linii pola karnego. W doliczonym czasie gry gospodarze wywalczyli również rzut rożny, ale nie zdołali zamienić go na gola.

Arbiter doliczył trzy minuty. Widzew próbował jeszcze przeprowadzić decydujący atak, jednak goście bronili się przed kolejnymi próbami gospodarzy. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Widzew II Łódź uratował punkt, choć po pierwszej połowie trudno było o optymizm. Gospodarze popełniali proste błędy, mieli problemy z dokładnością podań i pozwalali rywalom na tworzenie groźnych sytuacji. ŁKS Łomża wykorzystał swoje okazje i do przerwy prowadził dwoma bramkami.

Po zmianie stron obraz spotkania uległ jednak zmianie. Widzew zaczął atakować odważniej, a wejście Szymona Sołtysińskiego okazało się bardzo istotne. Doświadczony napastnik zdobył bramkę kontaktową, a później pomógł napędzić akcję zakończoną trafieniem Kajetana Supiczyńskiego.

Gospodarze mogą żałować niewykorzystanych okazji, zwłaszcza sytuacji Głąba oraz kilku możliwości z końcówki spotkania. Z drugiej strony muszą również docenić interwencje Golańskiego, który zapobiegł podwyższeniu prowadzenia przez ŁKS.

Remis oznacza, że Widzew II nadal czeka na zwycięstwo, ale druga połowa pokazała charakter i determinację zespołu. Dla młodych zawodników takie spotkania mogą być ważną lekcją, szczególnie w zakresie koncentracji, organizacji gry i skuteczności pod bramką przeciwnika.

Widzew II Łódź – ŁKS Łomża 2:2 (0:2)
0:1 Moćkun 39'
0:2 Kijek 45+1'
1:2 Sołtysiński 66'
2:2 Supiczyński 86'

Widzew II: Franciszek Golański – Mikołaj Kopko, Sebastian Zieleniecki, Daniel Tanżyna, Alan Knapek – Paweł Kołodziejczyk – Antoni Klukowski (80' Nikodem Stachowicz), Mikołaj Czerniatowicz (46' Szymon Sołtysiński), Jakub Dryzner (52' Jan Głąb), Igor Busz (46' Daniel Gryzio) – Ioan Vermeșan (80' Kajetan Supiczyński).

ŁKS Łomża: Mateusz Danielczyk – Kacper Tarczyński, Bartosz Kriegler, Kacper Kopyściański, Błażej Lesicki – Andrij Jampol, Kyryło Knysz – Jerzy Tomal, Kamil Bębenek (73' Wiktor Walczak), Łukasz Kijek – Jakub Moćkun (73' Jakub Proniewski).

Żółta kartka: Ioan Vermeșan (Widzew II).

Sędzia: Hubert Zięba (Pińczów).

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ Facebook X

Komentarze

0

Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.