Surlit należał do pokolenia zawodników, które sięgało po mistrzostwa Polski i bez kompleksów rywalizowało z europejskimi potęgami. Kibice zapamiętali go przede wszystkim dzięki niezwykle mocnym strzałom oraz bezkompromisowej postawie. Autorzy biografii przekonują jednak, że za jego sportowymi sukcesami kryła się znacznie ciekawsza historia.
Jednym z największych odkryć podczas pracy nad książką okazały się prywatne notatniki Surlita. Piłkarz od młodości gromadził wycinki prasowe, zapisywał wydarzenia ze swojej kariery i starannie archiwizował materiały. Dzięki nim autorzy mogli odtworzyć również mniej znane fragmenty jego piłkarskiej drogi, w tym występy we Francji i Finlandii.
Nie zabrakło ciekawostek dotyczących słynnego uderzenia widzewiaka. Dariusz Postolski przytoczył historię pomiaru siły strzału przeprowadzonego w Finlandii. Według jego relacji wynik Surlita miał przewyższać rezultat osiągnięty przez Ronalda Koemana. To jednak wspomnienie przedstawione przez autora, a nie niezależnie potwierdzony rekord.
Surlit imponował nie tylko na murawie. Jak wspominają autorzy, był człowiekiem niezwykle dokładnym i przywiązanym do zasad. Potrafił zwracać uwagę nawet na nierówno ułożone frędzle dywanu. Podobnej staranności oczekiwał od siebie i innych na boisku.
- Widzewski charakter nie był pustym sloganem. On naprawdę taki był - podkreślił Kamil Kijanka w rozmowie z „Expressem Ilustrowanym”.
Szczególnie interesująco zabrzmiały wypowiedzi autorów dotyczące dzisiejszego Widzewa. Postolski zwrócił uwagę, że dawną drużynę tworzyli zawodnicy niezwykle ambitni, twardzi i mocno związani z klubem. Jego zdaniem obecnie znacznie trudniej odnaleźć podobne postawy. Kijanka dodał natomiast, że chciałby widzieć w zespole więcej piłkarzy autentycznie utożsamiających się z Widzewem.
Biografia „Krzysztof Surlit. Widzewski charakter” ukazała się 23 września nakładem wydawnictwa SQN. Licząca 400 stron książka przedstawia nie tylko piłkarskie osiągnięcia legendy, ale również jego życie prywatne i wspomnienia osób, które znały go najlepiej.
To historia, która przypomina, że wielkość Widzewa budowały nie tylko zdobyte trofea, ale przede wszystkim ludzie gotowi walczyć o klub do ostatniego gwizdka.
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.