WIDZEW ŁÓDŹ TO WIĘCEJ NIŻ KLUB, WIĘCEJ NIŻ HISTORIA. TO TRADYCJA, DUMA, CHARAKTER I WIERNOŚĆ, KTÓRE ŁĄCZĄ POKOLENIA. CZERWONO-BIAŁO-CZERWONI NA ZAWSZE! 13.10.2026
Aktualności

Widzew pokonany w Gliwicach. Trzy punkty zostają u gospodarzy. Piast - Widzew 2:1

Widzew Łódź wraca z Gliwic bez punktów. Czerwono-biało-czerwoni przegrali na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:2, choć po wyrównującym trafieniu Karola Świderskiego wydawało się, że mogą powalczyć nawet o zwycięstwo. O losach spotkania przesądził gol Quentina Boisgarda zdobyty w doliczonym czasie gry. Wcześniej gospodarze objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Giannisa Papanikolaou.

Widzew pokonany w Gliwicach. Trzy punkty zostają u gospodarzy. Piast - Widzew 2:1

Niedzielne spotkanie na stadionie przy ulicy Okrzei poprzedziła minuta ciszy poświęcona pamięci zmarłego spikera Piasta Gliwice, Andrzeja Sługockiego. Piłkarze Widzewa wystąpili w białych strojach, natomiast gospodarze zagrali w tradycyjnych niebiesko-czerwonych barwach. Od pierwszego gwizdka na trybunach słyszalny był głośny doping kibiców przyjezdnych.

Pierwsza połowa

Od początku spotkania inicjatywę starali się przejąć gospodarze, którzy agresywnie doskakiwali do zawodników Widzewa i próbowali szybko odzyskiwać piłkę. Już w pierwszych minutach Piast kilkukrotnie przedostał się w okolice pola karnego gości. Jedną z takich akcji niecelnym strzałem zakończył Leandro Sanca, posyłając futbolówkę wysoko ponad poprzeczką.

Znacznie groźniej zrobiło się chwilę później. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła do piłki wyskoczył Samuel Ntamack, którego uderzenie głową zatrzymało się na słupku bramki Bartłomieja Drągowskiego. Była to najlepsza okazja gospodarzy w początkowym fragmencie meczu, a łodzianie mogli mówić o dużym szczęściu.

Podopieczni łódzkiego klubu próbowali odpowiadać przede wszystkim akcjami skrzydłami. Aktywny był Mariusz Fornalczyk, który wykorzystywał swoją szybkość, starając się przedzierać w kierunku pola karnego przeciwników. Po jednym z jego rajdów Widzew wywalczył rzut rożny, jednak dobrze ustawiona defensywa gospodarzy nie pozwoliła na stworzenie zagrożenia.

Piast pozostawał niebezpieczny szczególnie po przechwytach i szybkich wyjściach z własnej połowy. Sporo problemów łódzkim defensorom sprawiali Jason Lokilo oraz Hugo Vallejo, którzy próbowali wykorzystywać wolne przestrzenie na skrzydłach. Po jednej z takich akcji Lokilo znalazł się w dogodnej pozycji i oddał strzał z ostrego kąta, lecz czujny Drągowski nie dał się zaskoczyć.

Z biegiem czasu gra coraz częściej przenosiła się na połowę gospodarzy. Widzew zaczął dłużej utrzymywać się przy piłce, a większą odpowiedzialność za rozgrywanie akcji brali Emil Kornvig, Giannis Papanikolaou oraz Fran Álvarez. Łodzianie starali się cierpliwie budować ataki pozycyjne, szukając możliwości zagrania za linię obrony rywali.

Po niespełna pół godzinie gry coraz większe znaczenie zaczęły mieć stałe fragmenty. Najpierw żółtą kartkę za przewinienie na Papanikolaou obejrzał Jakub Łabojko, a następnie Widzew przeprowadził serię ofensywnych akcji zakończonych rzutami rożnymi. Dośrodkowania Mario Garcíi i Jusufa Gazibegovicia regularnie trafiały w okolice pola karnego, jednak brakowało skutecznego wykończenia.

Jedną z lepszych okazji przyjezdni stworzyli po centrze Garcíi. Do piłki doszedł Przemysław Wiśniewski, lecz jego uderzenie głową przeleciało nad poprzeczką. Niedługo później w podobnej sytuacji znalazł się Kornvig, którego strzał po kolejnym dośrodkowaniu został zablokowany przez Ntamacka.

Przewaga łodzian była w tym fragmencie coraz bardziej widoczna. Gospodarze zostali zepchnięci do głębszej defensywy, a kolejne dośrodkowania i rzuty rożne zmuszały Domena Grila oraz jego obrońców do zachowania pełnej koncentracji. Mimo licznych prób goście nie potrafili jednak znaleźć sposobu na pokonanie słoweńskiego bramkarza.

Przed końcem pierwszej połowy Fornalczyk zamienił się stronami ze Stipe Biukiem, co miało zwiększyć możliwości ofensywne Widzewa. Gospodarze wykorzystali jednak chwilowe problemy gości z organizacją gry i sami spróbowali przeprowadzić kilka akcji zaczepnych. Jedna z nich zakończyła się rzutem rożnym po interwencji Biuka.

W końcowych minutach przed przerwą tempo spotkania ponownie wzrosło. Fornalczyk ruszył z kontratakiem i próbował obsłużyć podaniem Sebastiana Bergiera, ale napastnik nie zdołał opanować piłki. Jeszcze przed zejściem do szatni Bergier sam znalazł się blisko zdobycia bramki. Po dośrodkowaniu Kornviga oddał strzał głową, a dobrze ustawiony Gril zdołał przenieść futbolówkę nad poprzeczką.

Pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem. Piast rozpoczął zdecydowanie lepiej i był bliski objęcia prowadzenia po trafieniu Ntamacka w słupek. Z kolei Widzew zdołał z czasem przejąć inicjatywę, ale mimo licznych stałych fragmentów gry nie potrafił udokumentować przewagi zdobyciem bramki.

Po przerwie gospodarze dokonali pierwszej zmiany. Jasona Lokilo zastąpił Ivan Lima, który od razu zaczął wykazywać dużą aktywność na skrzydle. To właśnie Brazylijczyk był jednym z najważniejszych zawodników Piasta w początkowym fragmencie drugiej połowy.

Gliwiczanie szybko przejęli inicjatywę i zaczęli coraz częściej przedostawać się w okolice pola karnego Widzewa. Po jednym z dośrodkowań Limy do strzału głową doszedł Sanca, ale piłka minęła poprzeczkę. Niedługo później indywidualną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Vallejo, którego uderzenie zostało zablokowane przez Papanikolaou i zakończyło się rzutem rożnym.

Coraz więcej pracy miał również Bartłomiej Drągowski. Po płaskim strzale Ntamacka bramkarz gości musiał interweniować na raty, a napastnik gospodarzy próbował jeszcze wykorzystać zamieszanie w polu karnym. Kolejna próba tego samego zawodnika również nie przyniosła zmiany wyniku, choć Piast wyraźnie nabierał rozpędu.

Słabsza postawa łódzkiej ofensywy sprawiła, że sztab szkoleniowy Widzewa zdecydował się na podwójną zmianę. Karol Świderski zastąpił Sebastiana Bergiera, natomiast Darian Males pojawił się na murawie w miejsce Mariusza Fornalczyka.

Rezerwowi szybko włączyli się do gry. Po uderzeniu Biuka piłkę próbował jeszcze przeciąć Świderski, jednak nie zdołał skierować jej do bramki. Chwilę później Males został złapany na pozycji spalonej po podaniu nowego partnera z ataku.

Mimo prób łodzian to gospodarze częściej dyktowali warunki. Piast dobrze wychodził spod pressingu i wykorzystywał wolne przestrzenie, szczególnie po bokach boiska. Aktywny Lima nieustannie szukał okazji do dośrodkowań, a defensywa gości musiała zachowywać dużą ostrożność.

Kolejnym zawodnikiem wprowadzonym przez Widzew był Dani Silva, który zastąpił Frana Álvareza. Portugalczyk niemal natychmiast uruchomił prostopadłym podaniem Malesa, lecz jego wejście w pole karne zostało zatrzymane przez jednego z obrońców.

Niestety, niedługo później gospodarze dopięli swego. Po stracie piłki przez Widzew gliwiczanie przeprowadzili akcję zakończoną mocnym dośrodkowaniem Jakuba Lewickiego wzdłuż bramki. Interweniujący Giannis Papanikolaou niefortunnie przeciął zagranie i skierował futbolówkę do własnej siatki. Samobójcze trafienie Greka w 68. minucie dało Piastowi prowadzenie 1:0.

Stracony gol podziałał na łodzian mobilizująco. Widzew natychmiast ruszył do odrabiania strat, znacznie przyspieszając rozgrywanie akcji ofensywnych. Po jednej z nich Biuk próbował oddać strzał z pola karnego, ale został zablokowany przez obrońcę. Przyjezdni wywalczyli jednak kolejny rzut rożny.

Tym razem stały fragment gry przyniósł oczekiwany efekt! Jusuf Gazibegović znakomicie dośrodkował z narożnika boiska na bliższy słupek, gdzie najwyżej wyskoczył Karol Świderski. Napastnik mocnym strzałem głową pokonał Grila, doprowadzając w 71. minucie do wyrównania 1:1!

Radość widzewiaków była ogromna, tym bardziej że odpowiedź na straconą bramkę przyszła błyskawicznie. Świderski po raz kolejny udowodnił, że potrafi odnaleźć się w polu karnym, a Gazibegović zanotował asystę przy wyrównującym trafieniu.

Bośniak niedługo później zgłosił jednak problemy zdrowotne i konieczność opuszczenia murawy. Jego miejsce zajął Marcel Krajewski, a równocześnie Juljan Shehu zastąpił Papanikolaou. Na zmianę zdecydował się również Piast, wprowadzając Oskara Leśniaka za Jakuba Łabojkę.

Po wyrównaniu spotkanie wyraźnie się otworzyło. Obie drużyny zaczęły szukać zwycięskiego trafienia, przez co na boisku pojawiało się coraz więcej miejsca do przeprowadzania szybkich ataków. Widzew starał się wykorzystać moment przewagi psychologicznej i częściej gościł pod bramką gospodarzy.

Jedna z kolejnych akcji zakończyła się upadkiem Biuka w polu karnym Piasta, jednak arbiter nie dopatrzył się przewinienia. Łodzianie otrzymali jedynie rzut rożny, z którego nie zdołali stworzyć dogodnej sytuacji strzeleckiej.

Dużą rolę w tym fragmencie spotkania odgrywał Emil Kornvig. Duńczyk nie tylko uczestniczył w rozegraniu akcji ofensywnych, ale także imponował powrotami do defensywy. Po jednym z kontrataków gospodarzy skutecznie zatrzymał przeciwnika, uniemożliwiając mu oddanie strzału z dogodnej pozycji.

Swoich szans szukał również Świderski. Napastnik dobrze odnalazł się w polu karnym, zdołał obrócić się z piłką mimo obecności Jakuba Czerwińskiego, lecz jego strzał okazał się niecelny. Niedługo później groźną próbę zza pola karnego podjął także Kornvig, a piłka po rykoszecie opuściła boisko.

Gospodarze odpowiedzieli kontratakami, wykorzystując szybkość Vallejo oraz wprowadzonego z ławki Andreasa Katsantonisa, który zastąpił Ntamacka. Po jednym z podań w kierunku cypryjskiego napastnika znakomitą interwencją popisał się ponownie Kornvig, zatrzymując rywala w ostatniej chwili.

Widzew również miał okazję do objęcia prowadzenia. Biuk świetnie dostrzegł wbiegającego w pole karne Krajewskiego, który zdecydował się na płaski strzał lewą nogą. Futbolówka zmierzała w światło bramki, ale Gril zachował czujność i skutecznie interweniował.

Końcówka regulaminowego czasu gry przyniosła jeszcze kilka niebezpiecznych sytuacji. Leśniak spróbował zaskoczyć Drągowskiego strzałem z dystansu, jednak uderzył prosto w ręce bramkarza Widzewa. W odpowiedzi goście ponownie przenieśli grę na połowę gospodarzy.

Do dużego zamieszania doszło po dośrodkowaniu Garcíi z rzutu wolnego. W polu karnym przewrócił się Shehu, a piłkarze łódzkiego zespołu liczyli na podyktowanie jedenastki. Jarosław Przybył pozostał jednak niewzruszony, a po sprawdzeniu sytuacji nie było podstaw do przyznania rzutu karnego.

Wydawało się, że obie drużyny będą musiały zadowolić się podziałem punktów. Niestety, w doliczonym czasie gry gospodarze zadali decydujący cios.

Akcję Piasta napędził Vallejo, który uruchomił na lewym skrzydle Lewickiego. Ten mocno dośrodkował piłkę wzdłuż bramki, a obrońcy Widzewa nie zdołali skutecznie przeciąć zagrania. Do futbolówki dopadł wbiegający Quentin Boisgard, który strzałem z bliskiej odległości pokonał Drągowskiego. Trafienie w 90+1. minucie oznaczało ponowne prowadzenie gospodarzy 2:1.

Chwilę po zdobyciu gola Boisgard opuścił boisko, ustępując miejsca Oskarowi Maziarzowi. Łodzianie próbowali jeszcze rozpaczliwie ratować remis. Po faulu na Danim Silvie otrzymali rzut wolny, a dośrodkowanie w pole karne stworzyło nadzieję na ostatnią okazję strzelecką. Defensywa gospodarzy zachowała jednak koncentrację i skutecznie oddaliła zagrożenie.

Ostatni gwizdek Jarosława Przybyła przypieczętował zwycięstwo Piasta Gliwice 2:1. Dla Widzewa była to wyjątkowo bolesna porażka. Po trudnym początku spotkania łodzianie zdołali przejąć inicjatywę, a w drugiej połowie błyskawicznie odpowiedzieli na straconą bramkę. Ostatecznie jednak nie potrafili utrzymać remisu, pozwalając gospodarzom na zdobycie zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry.

Piast Gliwice – Widzew Łódź 2:1 (0:0)
1:0 Giannis Papanikolaou (sam.) 68'
1:1 Karol Świderski 71'
2:1 Quentin Boisgard 90+1'

Piast Gliwice: Gril – Twumasi, Rivas, Czerwiński, Lewicki – Lokilo (46' Lima), Łabojko (73' Leśniak), Boisgard (90+3' Maziarz), Vallejo – Ntamack (81' Katsantonis), Sanca.

Widzew Łódź: Drągowski – Gazibegović (73' Krajewski), Wiśniewski, Kapuadi, García – Álvarez (65' Silva), Papanikolaou (73' Shehu), Kornvig – Biuk, Bergier (56' Świderski), Fornalczyk (56' Males).

Żółte kartki: Łabojko, Czerwiński – Gazibegović, García.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 7361.

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ Facebook X

Komentarze

0

Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.