Gol anulowany, a później przewaga gospodarzy
Spotkanie na Arenie Katowice rozpoczęło się w sobotę o godzinie 20:15. Oba zespoły od pierwszych minut szukały okazji do objęcia prowadzenia, ale początkowo brakowało skutecznego wykończenia. W 13. minucie do siatki trafił Darian Maleš, jednak sędziowie odgwizdali pozycję spaloną i bramka nie została uznana.
W 29. minucie GKS Katowice był bliski objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu Borja Galán oddał groźny strzał głową, ale Bartłomiej Drągowski popisał się dobrą interwencją. Chwilę później Ilya Shkuryn stanął przed kolejną szansą, lecz uderzył wprost w bramkarza Widzewa.
Łodzianie próbowali odpowiadać własnymi akcjami. W 32. minucie Stipe Biuk oddał techniczny strzał, jednak piłka minęła bramkę gospodarzy. Chwilę później defensywa RTS-u nie zdołała już zatrzymać rozpędzonych Katowiczan.
W 33. minucie GKS Katowice objął prowadzenie. Po zagraniu Ilyi Shkuryna piłka spadła przed bramką Widzewa, a Bartosz Nowak wykorzystał sytuację i skierował ją do siatki. Trafienie było jeszcze sprawdzane przez VAR, ale ostatecznie zostało uznane. Gospodarze prowadzili 1:0.
Po stracie gola Widzew szukał odpowiedzi, jednak nie potrafił stworzyć sytuacji, która pozwoliłaby mu doprowadzić do wyrównania. W 40. minucie Ricardo Visus miał okazję po akcji ofensywnej gości, ale jego uderzenie było niecelne. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron Widzew próbował wrócić do meczu. W 49. minucie Darian Maleš znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz jego strzał obronił Gabriel Kobylak. Ta niewykorzystana okazja szybko się zemściła.
W 59. minucie GKS podwyższył prowadzenie. Bartosz Nowak oddał mocny strzał, po którym doszło do niefortunnej interwencji w defensywie Widzewa i piłka wpadła do bramki. Trafienie zostało zaliczone na konto kapitana gospodarzy, który skompletował dublet.
Łodzianie nie zdążyli otrząsnąć się po drugim ciosie, a już przegrywali trzema bramkami.
W 65. minucie Bartosz Nowak po raz trzeci wpisał się na listę strzelców. Pomocnik GKS-u wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z bliskiej odległości pokonał Bartłomieja Drągowskiego. Hat-trick zawodnika gospodarzy sprawił, że sytuacja RTS-u stała się niezwykle trudna.
Przy wyniku 3:0 perspektywa odrobienia strat wydawała się bardzo odległa. Widzew potrzebował zdecydowanej reakcji i przede wszystkim skuteczności pod bramką rywala.
W 70. minucie Widzew zdobył bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Steve Kapuadi wyskoczył do piłki i celnym strzałem głową pokonał Gabriela Kobylaka. Łodzianie zmniejszyli stratę do dwóch bramek i ponownie uwierzyli, że mogą jeszcze powalczyć o korzystny rezultat.
Cztery minuty później kibice RTS-u mieli kolejny powód do radości.
W 74. minucie Karol Świderski wykorzystał sytuację w polu karnym i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył drugą bramkę dla Widzewa. Trafienie było sprawdzane przez VAR, ale sędzia ostatecznie je uznał. Z wyniku 3:0 zrobiło się 3:2, a końcówka spotkania zapowiadała się emocjonująco.
Po dwóch trafieniach czerwono-biało-czerwoni ruszyli do dalszych ataków, próbując doprowadzić do wyrównania. Gospodarze musieli zachować czujność, ponieważ dwubramkowa przewaga stopniała w zaledwie cztery minuty.
W 80. minucie GKS mógł ponownie powiększyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Lukas Klemenz oddał strzał głową, ale piłka minęła bramkę. Katowiczanie nie zdołali zamknąć spotkania kolejnym golem, co pozostawiało gościom szansę na uratowanie punktu.
W końcowych minutach Widzew próbował doprowadzić do remisu, jednak brakowało skutecznego wykończenia. W 90. minucie Ilya Shkuryn oddał strzał głową, ale Bartłomiej Drągowski pewnie interweniował.
W doliczonym czasie gry Christopher Cheng przeprowadził jeszcze groźną akcję i oddał strzał z dystansu, jednak piłka minęła bramkę GKS-u. Była to jedna z ostatnich okazji Łodzian na uratowanie remisu. Sędzia zakończył spotkanie przy wyniku 3:2 dla gospodarzy.
Porażka w Katowicach oznacza, że Widzew nie wykorzystał szansy na poprawę swojego dorobku w ligowej tabeli. Największym problemem okazała się defensywa, która pozwoliła Bartoszowi Nowakowi zdobyć trzy bramki. Zryw w końcówce pokazał jednak, że RTS potrafił zagrozić gospodarzom i wrócić do gry nawet przy niekorzystnym wyniku.
Dwa gole Steve’a Kapuadiego i Karola Świderskiego nie wystarczyły, by wywieźć z Katowic choćby jeden punkt. W kolejnym spotkaniu Widzew Łódź będzie musiał poszukać okazji do rehabilitacji przed własną publicznością.
GKS Katowice – Widzew Łódź 3:2 (1:0)
1:0 Bartosz Nowak 33’
2:0 Bartosz Nowak 59’
3:0 Bartosz Nowak 65’
3:1 Steve Kapuadi 70’
3:2 Karol Świderski 74’
GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Alan Czerwiński (63' Mateusz Wdowiak), Lukas Klemenz, Pau Resta – Marcin Wasielewski, Kacper Łukasiak (63' Sebastian Milewski), Mateusz Kowalczyk, Marcel Wędrychowski (78' Eman Marković), Bartosz Nowak, Borja Galán (90+2' Arkadiusz Jędrych) – Ilya Shkuryn.
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Steve Kapuadi, Giannis Papanikolaou (86' Lindon Selahi), Juljan Shehu (63' Fran Álvarez), Emil Kornvig (76' Ioan Vermeșan), Ricardo Visus (46' Christopher Cheng), Darian Maleš (63' Sebastian Bergier), Przemysław Wiśniewski, Karol Świderski, Jusuf Gazibegović, Stipe Biuk.
Żółte kartki: Kacper Łukasiak, Sebastian Milewski (GKS Katowice) - Christopher Cheng, Ioan Vermeșan, Fran Álvarez (Widzew Łódź).
Sędzia: Wojciech Myć.
Widzów: 10 482.
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.