WIDZEW ŁÓDŹ TO WIĘCEJ NIŻ KLUB, WIĘCEJ NIŻ HISTORIA. TO TRADYCJA, DUMA, CHARAKTER I WIERNOŚĆ, KTÓRE ŁĄCZĄ POKOLENIA. CZERWONO-BIAŁO-CZERWONI NA ZAWSZE! 8.11.2026
Aktualności

Stolarski po porażce Widzewa: „Zawiedliśmy wielu kibiców”

Widzew Łódź przegrał z GKS-em Katowice 2:3, choć w końcówce spotkania próbował jeszcze odwrócić losy rywalizacji. Po meczu Karol Świderski nie ukrywał rozczarowania kolejnymi straconymi punktami, a trener Mateusz Stolarski otwarcie mówił o błędach w defensywie, nieskuteczności i odpowiedzialności za wyniki. – Zawiedliśmy wielu kibiców i samych siebie w kluczowych momentach – przyznał szkoleniowiec.

Stolarski po porażce Widzewa: „Zawiedliśmy wielu kibiców”

Świderski: „Za łatwo tracimy bramki”
Po końcowym gwizdku Karol Świderski został zapytany o przebieg spotkania, w którym Widzew miał swoje okazje, ale ostatecznie musiał pogodzić się z porażką. Napastnik przyznał, że początek meczu dawał podstawy do optymizmu, jednak zespół po raz kolejny nie potrafił wykorzystać swoich szans.

– Ciężka noc dla nas po raz kolejny, bo gdzieś ten początek spotkania znowu wyglądał, myślę, nieźle w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy kilka groźnych sytuacji i tutaj muszę się zgodzić z tym, co powiedział nam trener po meczu, że brakuje nas w tych kluczowych momentach – powiedział zawodnik.

Świderski podkreślił, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego spotkania. W jego ocenie Widzew zbyt często nie potrafi wykorzystać wypracowanych okazji, a błędy popełniane w obronie dodatkowo utrudniają walkę o punkty.
– Za często nas brakuje w tych kluczowych momentach, bo stwarzamy sytuacje i nie potrafimy ich wykorzystać – zaznaczył.

Napastnik odniósł się także do sposobu, w jaki łodzianie stracili pierwszą bramkę. Zwrócił uwagę na akcję, po której Ilja Szkurin zgrał piłkę w polu karnym, a Bartosz Nowak skierował ją do siatki.
– GKS tak naprawdę po pierwszej wrzutce i zgraniu Szkurina do pustej bramki wali Nowak. Za łatwo te bramki tracimy i to na pewno boli, bo gra nie jest taka najgorsza – ocenił Świderski.

Po wyjściu na drugą połowę Widzew szybko stracił kolejne gole. Przy wyniku 0:3 sytuacja stała się bardzo trudna, choć czerwono-biało-czerwoni nie zrezygnowali z walki. Trafienia Steve'a Kapuadiego i Karola Świderskiego sprawiły, że końcówka ponownie przyniosła emocje.
– Wiadomo, że później to już się posypało po 2:0. Próbowaliśmy wrócić do meczu, szybkie dwie bramki i mieliśmy jeszcze dużo czasu, żeby wyciągnąć chociaż punkt w tym spotkaniu. No ale niestety się nie udało – przyznał piłkarz.

„Nie możemy być tacy nieobecni”
Świderski został również zapytany o słabszy fragment gry po przerwie. Nie potrafił jednoznacznie wskazać przyczyny, zaznaczając, że zespół musi dokładnie przeanalizować wydarzenia z boiska.
– Tego nie wiem. Ciężko powiedzieć. Na pewno trzeba to przeanalizować – odpowiedział.
Zawodnik przyznał, że drużyna ciężko pracuje na treningach, ale musi przełożyć wysiłek na konkretne zachowania podczas spotkań. Szczególnie ważne jest utrzymanie koncentracji i właściwa reakcja w sytuacjach, w których można zdobyć bramkę lub zapobiec jej utracie.
– Próbujemy się przełamać, ciężko pracujemy na treningach, naprawdę dajemy z siebie wszystko i nie możemy być tacy nieobecni w tych sytuacjach, w których musimy być, zachować tę zimną krew i strzelić jedną, drugą bramkę i prowadzić w tym meczu. Bo naprawdę były do tego okazje – podkreślił.
Świderski nie ukrywał, że kolejne niepowodzenie coraz bardziej komplikuje położenie zespołu.
– Na pewno to boli, ale ciężko coś więcej powiedzieć, bo kolejny raz tracimy punkty i sytuacja robi się nieciekawa – przyznał.

Świderski apeluje o wiarę w siebie
Jednym z tematów rozmowy była także psychika drużyny. Widzew potrafił zdobyć dwie bramki w krótkim odstępie czasu i ponownie uwierzyć w możliwość odrobienia strat. Zdaniem napastnika zespół musi jednak nauczyć się szybciej zapominać o błędach i koncentrować się na kolejnych akcjach.
– Musimy mieć więcej wiary w siebie, więcej wiary w kolegów z zespołu. Nie załamywać się po jednym błędzie, po jednej niewykorzystanej sytuacji, tylko cały czas być pozytywnie nastawionym do kolejnej akcji – powiedział.
Następnie wyjaśnił, dlaczego utrata bramki lub niewykorzystana okazja nie mogą wpływać na dalszą postawę zawodników.

– W piłce nożnej liczy się tylko to, co będzie za chwilę. Nie wolno rozpamiętywać tego, co było przed chwilą – podkreślił Świderski.
Zawodnik zauważył, że po błędzie piłkarzowi trudno czasami wrócić do odpowiedniego poziomu koncentracji. Właśnie ten problem drużyna musi jego zdaniem wyeliminować.
– U nas, myślę, że to jest czasami taki problem, że gdzieś ktoś popełni błąd, stracimy bramkę i ciężko jest tej osobie wrócić do meczu – ocenił.
Receptą ma być wspólna praca i próba odbudowania pozytywnej energii przed kolejnym spotkaniem.
– Musimy się wziąć w garść, przeanalizować to i od poniedziałku zacząć okres do następnego spotkania z czystą głową, spróbować wykrzesać z siebie tę pozytywną energię i w końcu się przełamać – zapowiedział.

„Wiemy, że nie sprawiamy radości kibicom”
Podczas rozmowy pojawił się również temat coraz większego rozczarowania kibiców. Widzew nie potrafi regularnie wygrywać, a kolejne stracone punkty sprawiają, że cierpliwość sympatyków drużyny jest wystawiana na próbę.
Świderski nie próbował uciekać od tego problemu. Przyznał, że rozumie emocje fanów i zdaje sobie sprawę, że wyniki nie dają im powodów do zadowolenia.
– Ciężko kibicom utożsamiać się z tą drużyną, gdy mamy jedno zwycięstwo, więc nikomu nie jest łatwo, nam też. Wiemy, że nie sprawiamy radości kibicom i musimy jak najszybciej tę sytuację odmienić – powiedział.
Piłkarz podkreślił, że odpowiedzialność za wyniki spoczywa na zawodnikach. Nie zamierzał przy tym szukać usprawiedliwień w trudnej sytuacji sportowej.
– My jesteśmy za to odpowiedzialni. Nie możemy teraz spuścić głów i załamywać się, tylko od poniedziałku wrócić do treningu z czystą głową – zaznaczył.
Jednocześnie przyznał, że przed zespołem trudne zadanie, ponieważ niepowodzenia mają wpływ na wszystkich piłkarzy.
– Wiadomo, że to nie będzie łatwe, bo jak nie wygrywasz kolejnych spotkań, to każdy to odczuwa. Ale jesteśmy piłkarzami i trzeba sobie z taką sytuacją radzić i jak najszybciej postarać się z niej wyjść – zakończył Świderski.

Stolarski: „Możemy mieć pretensje tylko do siebie”
Trener Mateusz Stolarski podczas konferencji prasowej również nie ukrywał rozczarowania. Szkoleniowiec przyznał, że pod względem liczby sytuacji, posiadania piłki i możliwości kontrolowania spotkania Widzew miał argumenty, by osiągnąć lepszy wynik.
– Myślę, że zawiedliśmy wielu kibiców i samych siebie w kluczowych momentach. Dzisiaj mecz pod kątem sytuacji, jeśli chodzi o posiadanie i dyktowanie warunków, mogliśmy spokojnie ustawić, żeby był po naszej stronie – rozpoczął trener.
Największym problemem okazała się skuteczność obu drużyn. GKS potrafił wykorzystać swoje okazje, podczas gdy łodzianie nie byli równie konkretni.
– Niestety, nie wykorzystujemy sytuacji w pierwszej i drugiej połowie. To, co dzisiaj różniło Widzew od GKS-u, to bardzo duża skuteczność GieKSy, która zamieniała swoje sytuacje na bramki – zauważył Stolarski.
Szkoleniowiec szczególnie krytycznie ocenił zachowanie zespołu w defensywie.
– My w tych sytuacjach jako zespół zachowywaliśmy się bardzo źle w obronie i możemy mieć pretensje tylko do siebie – powiedział.
Trener zaznaczył, że nie można analizować porażki wyłącznie przez pryzmat straconych bramek. Widzew miał bowiem także swoje szanse w ofensywie i powinien zrobić z nich lepszy użytek.
– Byliśmy wystarczająco dużo pod bramką GKS-u Katowice, aby po prostu objąć prowadzenie czy szybciej wyrównać stan spotkania. Nie możemy być z siebie zadowoleni, jeśli chodzi o naszą skuteczność w dwóch polach karnych – przyznał.

„Nie chcę wymieniać zawodników”
Dziennikarze pytali Stolarskiego o konkretne błędy popełnione przez piłkarzy Widzewa przy golach dla GKS-u. Wskazywali między innymi na brak odpowiedniej reakcji obrońców i pozostawianie rywali bez właściwego krycia.
Trener zgodził się z krytyczną oceną tych sytuacji, ale nie zamierzał publicznie wskazywać winnych.
– Tak, mam takie samo zdanie jak państwo. W kuriozalny sposób straciliśmy pierwszą i trzecią bramkę. Nie wymienię zawodników, nie ma okresu transferowego. Muszę budować dalej, pracować z tymi, co są – wyjaśnił.
Szkoleniowiec podkreślił, że problem należy rozpatrywać w kategoriach odpowiedzialności całego zespołu.
– Jako drużyna zachowaliśmy się bardzo źle przy tych bramkach – zaznaczył.
Stolarski odniósł się także do pytania o liderów, którzy powinni wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za wyniki. Nie chciał jednak rozpoczynać publicznej dyskusji o tym, kto powinien przewodzić zespołowi.
– Nie chciałbym prowadzić teraz narracji, kto liderem powinien być, a kto nie jest. Myślę, że tkwimy w tym bagnie wspólnie i musimy się z niego wydostać – powiedział.
Trener zwrócił uwagę, że zrywy ofensywne Widzewa często przychodzą dopiero wtedy, gdy drużyna nie ma już wiele do stracenia.
– Nasze zrywy są spowodowane po prostu tym, że zostajemy w sytuacji, w której nie mamy nic do stracenia. A ja chciałbym, żeby drużyna zachowywała się tak również wtedy, kiedy wynik jest stykowy – podkreślił.

Trener widzi pozytywy, ale nie zamierza zakłamywać rzeczywistości
W trakcie konferencji pojawiło się pytanie, czy kibice mogą dostrzegać powody do optymizmu przed kolejnymi spotkaniami. Stolarski wskazywał na fragmenty dobrej gry, ale jednocześnie przyznawał, że błędy i nieskuteczność przekreślają korzyści płynące z tych momentów.
– Nasz problem jest taki, że zawodząc w tych kluczowych momentach, nie potrafimy dać tej nadziei środowisku z zewnątrz – wyjaśnił.
Jako przykłady wymienił wcześniejsze spotkania, w których Widzew nie potrafił utrzymać korzystnego rezultatu albo przegrywał po błędach.
– Nie domykamy meczu z Legią Warszawa, tracimy bramki w kuriozalny sposób albo wypuszczamy w ostatnich piętnastu minutach prowadzenie z Wieczystą. To jest taka kula śnieżna, która powoduje, że nawet jeśli jest wiele dobrych fragmentów, to zostają one zamazane przez sytuacje, do których sami dopuszczamy – powiedział trener.
Stolarski odniósł się również do presji związanej z oczekiwaniami wobec klubu i skalą inwestycji poczynionych w jego rozwój.
– Nie zakłamujmy rzeczywistości. Dzisiaj, będąc częścią tego klubu, zdajemy sobie sprawę, jaka jest na nas odpowiedzialność – zaznaczył.
Szkoleniowiec przyznał, że obecna sytuacja sportowa jest rozczarowująca, zwłaszcza w kontekście ambicji Widzewa.
– Nikt nie przypuszczał, że w kolejnym sezonie Widzew znowu będzie musiał włączyć się do walki o utrzymanie – stwierdził.
Jednocześnie nie zgodził się z oceną, że zespół nie ma żadnych atutów.
– Nie jesteśmy tak słabi, jak wskazują nasze wyniki. Po prostu zbyt rzadko wygrywamy mecze, a sami piłkarze i my nakładamy na siebie dużą odpowiedzialność – wyjaśnił.

„Nie ma co zakłamywać rzeczywistości”
W końcowej części konferencji Stolarski wrócił do kwestii postawy drużyny. Podkreślał, że Widzew potrafi dobrze rozgrywać piłkę, mijać pressing przeciwnika i dochodzić do sytuacji w polu karnym. Nie przekłada się to jednak na najważniejszy element, czyli końcowy rezultat.
– Pod kątem kultury gry, wyjścia spod pressingu, kierowania gry na połowę rywala czy stałych fragmentów gry dzisiaj były dobre rzeczy – przyznał.
Trener wskazał także na niewykorzystane sytuacje, które mogły odmienić losy rywalizacji.
– W kluczowych momentach sami siebie zawodzimy. Dzisiaj zabrakło skuteczności, a efekt końcowy nas w żadnym wypadku nie broni – podkreślił.
Na pytanie o postępy drużyny Stolarski odpowiadał więc ostrożnie. Nie chciał, aby pozytywne fragmenty gry stały się usprawiedliwieniem kolejnego niepowodzenia.
– Nikt nie będzie oceniał tego, czy dobrze mijałeś pressing albo czy miałeś dobre wejścia w pole karne, tylko efekt końcowy. On nas dzisiaj w żadnym wypadku nie broni, dlatego nie ma co zakłamywać rzeczywistości – zakończył szkoleniowiec.

Widzew musi przełożyć grę na punkty
Porażka 2:3 z GKS-em Katowice pozostawiła Widzew z kolejnym rozczarowaniem. Wypowiedzi Świderskiego i Stolarskiego pokazują, że w drużynie dostrzegany jest problem zarówno z zachowaniem w defensywie, jak i skutecznością pod bramką rywali.
Najważniejsze pozostaje jednak przełożenie diagnoz na boisko. Widzew potrzebuje większej koncentracji, odpowiedzialności w polu karnym i skuteczności, ponieważ same dobre fragmenty gry nie wystarczą do poprawy sytuacji w tabeli.
Kolejne spotkania pokażą, czy łodzianie zdołają wyciągnąć wnioski z porażki i wreszcie przerwać serię ligowych niepowodzeń.

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ Facebook X

Komentarze

0

Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.