Mateusz Stolarski przejął zespół we wrześniu, a jego pierwszym spotkaniem w roli szkoleniowca Widzewa było wyjazdowe starcie z Legią Warszawa. Od tego momentu czerwono-biało-czerwoni wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego trenera.
Cztery remisy i jedna porażka
Bilans pierwszych pięciu spotkań ligowych Widzewa pod wodzą Mateusza Stolarskiego nie wygląda imponująco. Łodzianie czterokrotnie dzielili się punktami z przeciwnikami, a raz schodzili z boiska pokonani.
Wyniki Widzewa w tych spotkaniach:
- Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:1
- Widzew Łódź – Wieczysta Kraków 2:2
- Piast Gliwice – Widzew Łódź 2:1
- Widzew Łódź – Wisła Kraków 0:0
- Widzew Łódź – Górnik Zabrze 1:1
Pięć meczów, cztery remisy, jedna porażka i ani jednego zwycięstwa. Bilans bramkowy wynosi 5:6, a dorobek punktowy to zaledwie cztery punkty z piętnastu możliwych.
Właśnie te liczby sprawiają, że kibicowskie określenie „Remisy Trenera Stolarskiego” przestaje być wyłącznie żartem. W pięciu spotkaniach Widzew aż czterokrotnie kończył mecz podziałem punktów, nie potrafiąc ani razu zgarnąć pełnej puli.
Były szanse na więcej
Nie wszystkie remisy miały jednak taki sam przebieg. W Warszawie Widzew zremisował z Legią 1:1, a następnie na własnym stadionie podzielił się punktami z Wieczystą Kraków po spotkaniu zakończonym wynikiem 2:2. W tym drugim meczu łodzianie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale nie zdołali go utrzymać.
Później przyszła porażka 1:2 z Piastem Gliwice. Kolejne spotkanie, z Wisłą Kraków, zakończyło się bezbramkowym remisem, a gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego.
Mecz z Górnikiem Zabrze przyniósł kolejny podział punktów. Widzew objął prowadzenie po golu Karola Świderskiego w 16. minucie, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Kacper Urbański. Wynik 1:1 oznaczał, że seria bez zwycięstwa pod wodzą Stolarskiego trwała nadal.
Punkt to czasem za mało
Oczywiście, remis z liderem tabeli można oceniać inaczej niż stratę punktów w spotkaniu z rywalem, z którym Widzew powinien walczyć o zwycięstwo. Nie można też pomijać okoliczności poszczególnych spotkań ani faktu, że nowy szkoleniowiec potrzebuje czasu na wdrożenie swoich pomysłów.
Jednak w piłce nożnej ostatecznie liczą się wyniki. Widzew nie może bez końca tłumaczyć kolejnych niepowodzeń potrzebą cierpliwości, szczególnie gdy każdy następny mecz staje się okazją do przełamania, a kończy się kolejnym niedosytem.
Cztery remisy w pięciu spotkaniach to jednocześnie cztery stracone okazje do zdobycia większej liczby punktów. Gdyby choć dwa z tych spotkań udało się zamienić w zwycięstwa, sytuacja punktowa zespołu wyglądałaby zupełnie inaczej.
RTS – Robotnicze Towarzystwo Sportowe czy Remisy Trenera Stolarskiego?
Kibice Widzewa mają prawo do ironii, ale przede wszystkim chcą oglądać drużynę, która potrafi wygrywać. Samo unikanie kolejnych porażek nie wystarczy, by zrealizować ambicje klubu i uspokoić nastroje na trybunach.
Hasło „RTS – Remisy Trenera Stolarskiego” jest chwytliwe i doskonale nadaje się do kibicowskich dyskusji. Najlepszym sposobem na jego dezaktualizację będzie jednak zwycięstwo. Jedno, potem drugie, a wreszcie seria, która pozwoli spojrzeć na sytuację Widzewa z większym optymizmem.
Na razie statystyki są bezlitosne: pięć spotkań, cztery remisy, jedna porażka i zero zwycięstw.
Oby po kolejnych meczach skrót RTS znów kojarzył się kibicom wyłącznie z Robotniczym Towarzystwem Sportowym, a nie z kolejnym podziałem punktów.
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.