Niedzielne spotkanie miało być dla Widzewa okazją do przełamania niekorzystnej serii i odzyskania zaufania kibiców. Zamiast upragnionego zwycięstwa przyszło jednak kolejne rozczarowanie. Łodzianie przegrali w Gliwicach 1:2, tracąc decydującą bramkę w doliczonym czasie gry.
Okoliczności porażki dodatkowo spotęgowały frustrację sympatyków RTS. W 68. minucie Giannis Papanikolaou niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki, ale zaledwie trzy minuty później Karol Świderski doprowadził do wyrównania. Gdy wydawało się, że widzewiacy wywiozą z Gliwic przynajmniej punkt, w 91. minucie Quentin Boisgard zapewnił gospodarzom zwycięstwo.
Po ostatnim gwizdku niezadowolenie kibiców znalazło wyraz w ostrych okrzykach skierowanych do zawodników. Reakcja fanów pokazała, że ich cierpliwość jest na wyczerpaniu. Widzew pozostaje bez zwycięstwa już od ośmiu kolejnych spotkań, a wyniki zespołu są dalekie od oczekiwań.
Dla Mateusza Stolarskiego i jego podopiecznych to kolejny sygnał ostrzegawczy. Kibice, którzy nieustannie wspierają czerwono-biało-czerwonych, oczekują przede wszystkim poprawy wyników. Każde następne niepowodzenie może jeszcze bardziej pogłębić napiętą atmosferę wokół drużyny.
Najbliższą okazją do przełamania fatalnej passy będzie domowe spotkanie z Wisłą Kraków, zaplanowane na piątek, 16 października, na godzinę 20:30. Piłkarze Widzewa będą mieli szansę odpowiedzieć na krytykę tam, gdzie kibice oczekują tego najbardziej - na boisku.
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.