Prowadzący: Teraz czas na Państwa pytania. Czy to kogoś są? Bardzo proszę.
Reporter: Gratuluję zwycięstwa trenerze. Do trzech razy sztuka i pierwsza po odejściu z Łodzi.
Daniel Myśliwiec (trener Piasta): Tak. Szkoda, że tak
późno, ale myślę, że dobrze, że się to wydarzyło. Tym bardziej, że z tych dwóch
porażek myślę, że ja jako osoba wyciągnąłem dobre wnioski, ale myślę, że
największą robotę i uznanie, przynajmniej w moich oczach, to jest robota ludzi
niewidocznych, czyli mojego sztabu.
I tu im bardzo dziękuję za pomoc w całym tygodniu i pójście za tym, co
chcieliśmy zrobić, a chcieliśmy zrobić inaczej.
No i oczywiście chłopaki, rewelacja, występ, bo były rzeczy, które zostały tak
jakby mogły być lepiej dopieszczone z naszej strony pod kątem takiej
klarowności, ale jak na to, w jaki sposób chcieliśmy zagrać, uważam, że po
prostu super mecz i gratuluję.
Reporter: Jeżeli chodzi o piłkarzy Widzewa, którzy nie zdecydowali się na oddawanie uderzeń, będąc, wydawało się, w dobrych sytuacjach. W pierwszej połowie [fragment niezrozumiały], a w drugiej połowie to świetnie byśmy próbowali dopieszczać, będąc już w Waszym polu karnym. I czy zabiło trochę gdzieś tam w tym sercu w momencie, gdy opadł na murawę Julek Shehu? My widzieliśmy karnego, no myślę, że po Waszej stronie raczej, raczej nie. Dziękuję i gratulacje.
Daniel Myśliwiec: Myślę, że to zwlekanie to było,
może nadinterpretuję, bo uderzenie Fornalczyka było wtedy, kiedy akurat poszło
to zagranie za linię obrony. Musiał się dosyć długo przebiec, żeby oddać
uderzenie, chciał uderzyć czysto.
A myślę, że moi obrońcy reagowali bardzo dobrze, odcinając środek. Zresztą to
było coś, co ze sztabu poszło do piłkarzy i to założenie realizowali dobrze,
dlatego piłkarzom było trudno się zdecydować, bo nie chcieli obijać naszych
nóg.
I dlatego to jest też kwestia, myślę, że naszej inicjatywy, bo ja wbrew,
powiedzmy, temu, co robimy zawsze, do czego przyzwyczailiśmy, w pierwszej
połowie nie chcieliśmy presować i plan był taki, żeby otwarcia wszystkie iść na
maksa oczywiście.
A w innych fazach gry po prostu zaskoczyć Widzew tym, że nie mamy inicjatywy,
bo spodziewałem się, że trener Stolarski bardzo dobrze wie, jak chcemy grać.
Spodziewał się i zakładam, że trenowali non stop grę pod pressingiem, a w
momencie, kiedy ta druga strona nie reaguje tak, jak było trenowane, to
spowalnia decyzję drużyny przeciwnej.
I uważam, że pod tym kątem sobie pomogliśmy, pomimo tego, że finalnie
największy problem, jaki mieliśmy, może nie tyle problem, bo to wynikało z
liczby stałych fragmentów przeciwko nam, to generowało zbyt dużą liczbę stałych
fragmentów.
Dlatego na drugą połowę wyszliśmy z innym nastawieniem i dlatego mnie cieszy,
że tak szybko i tak stanowczo byliśmy w stanie zaznaczyć swoją obecność, bo
patrząc na sytuacje wykreowane z otwartej gry, no to ewidentnie byliśmy tutaj
drużyną, która stworzyła, wykreowała więcej, pomimo tego, że to nie była jakoś
spektakularna liczba.
No bo widać, a propos Widzewa, rękę trenera, że odbudowanie na pozycji,
odbudowanie pozycji, świadomość albo inaczej schematy rozegrania w ataku, to,
jakie są założenia w defensywie, to jest bardzo widoczne.
Ale wiadomo, że my mamy tę przewagę pracy praktycznie rok dłużej od trenera.
Dziesięć miesięcy powiedziałbym, trener powiedzmy, że pracuje miesiąc stąd.
Nie zawsze to przyniesie efekt, a w połączeniu z pasją moich piłkarzy to myślę,
że to zadecydowało.
Bo dwie bardzo dobrze, uważam, przygotowane do meczu drużyny, bardzo dobrze
zorganizowane. Wygrała ta, która po prostu poszła va banque do samego końca i
to mnie bardzo cieszy.
Prowadzący: Dziękuję bardzo.
Daniel Myśliwiec: Podobał mi się ten pomysł takiej
dłuższej przerwy, takiej długiej, bo był czas na dłuższy wypoczynek i taki
odczuwalny, że wszyscy przyszli po w sumie dobrym momencie, bo wygraliśmy
cztery mecze z rzędu.
Ostatni z Pogonią był słabszy, ale właśnie czuć było, że nie ma tej energii,
która była na początku i wysycenie bodźcami było duże.
Dlatego dla mnie świetnie, bo daliśmy sobie czas odpocząć od siebie, bardziej
ja dałem czas odpocząć piłkarzom od siebie, a później weszliśmy z dwoma
tygodniami bardzo, bardzo dobrej, solidnej pracy. Po drodze jeden sparing też
bardzo efektywny, z wymagającym rywalem.
Dlatego z mojej perspektywy świetnie, tak pod kątem organizacji, a pod kątem
merytorycznym, no to my powinniśmy częściej, bo moi piłkarze, cieszę się, czują
się bardzo pewni siebie i oni chcą czasami sytuację rozwiązywać trudniej, niż
warunki do tego sprzyjają.
I dzisiaj w drugiej połowie liczba zagrań za linię obrony była optymalna.
Uważam, że bramek jeszcze kilka moglibyśmy zdobyć przy dokładniejszym dograniu,
ale najważniejsze jest to, żeby nie zabijać tego, co mają moi piłkarze, czyli
pewność siebie i wykorzystanie umiejętności do gry między liniami i gry
kombinacyjnej.
Ale przy tym zachęcić ich tak, żeby oni wiedzieli, że z tego jest po prostu
mięsko, z tego są bramki.
Dwie bramki dzisiaj z tego zagrania za linię obrony. Jedna nie bezpośrednio
przez nas, ale konia z rzędem temu, który jest w stanie taką sytuację w takiej
dynamice wybronić.
Dlatego ciężko winić Papanikolaou. Bardziej można chwalić Lewickiego i resztę
ekipy za inicjatywę i cieszę się, że za to dostają nagrodę, bo nic tak lepiej
nie smakuje niż porządna robota spuentowana trzema punktami.
Reporter: Zastanawia mnie czy do tego dzisiejszego meczu przygotowywał się pan z zafiksowania na Widzew czy podchodził dwutorowo mając z tyłu głowy ze kolejny mecz z górnikiem potem puchar polski czy ma pan dalekosiężny plan na przyszłość przygotowując się na kolejne spotkanie. Czy to było pana założeniem na te 3 tygodnie przerwy.
Daniel Myśliwiec: Miałem świetny cytat na odpowiedź
pana pytania. Nie chcę go spalić, to może w następnej konferencji wykorzystam,
ale my pracujemy systemowo.
Czyli każdy tydzień wygląda koncepcyjnie bardzo podobnie. Jeżeli przykładowo
wiemy, że będziemy się nastawiać na drużynę, która gra odważnie pod
pressingiem, to więcej czasu spędzamy na pressingu i ewentualnie dotykamy tych
detali, które będą potrzebne.
I my nie odbiegamy od tych naszych założeń, żeby czuć się w tym dobrze, pewnie,
komfortowo, a przeciwnik czuł się dyskomfortowo.
I przed każdym tygodniem, czy to jest mecz ligowy, czy to jest mecz z danym
przeciwnikiem nieoficjalny, to my eksponujemy te rzeczy, które uważamy, że
piłkarze będą częściej mogli wykonywać w konfrontacji z najbliższym rywalem.
I nie ma znaczenia, co będzie za trzy tygodnie, bo za trzy tygodnie są inne
mecze. Najważniejsze jest tu i teraz, tak jak był najważniejszy z Wisłą,
robiliśmy wszystko, żeby wygrać.
Różnica była taka, że inaczej zarządzałem czasem gry piłkarzy, a każdy kolejny
mecz to jest właśnie wyeksponowanie takich elementów, jakie będą potrzebne
najbardziej w najbliższym meczu.
Reporter: [Początek pytania nie został uchwycony] Nie sposób nie odnieść się do tego spotkania za tydzień bo jak sobie spojrzałem na skład wyjściowy Piasta Gliwice, to na 11 zawodników 9 obcokrajowców, jak zatem przygotować tutaj tych zawodników na derbowe starcie, czy to już jest tutaj ten plan pana na ten tydzień, żeby właśnie przygotować drużynę mentalnie, jakie to jest ważne spotkanie, czy Polacy w szatni mają też to tłumaczyć zawodnikom obcokrajowcom, jak to wygląda, czy raczej nie przywiązuje pan do tego żadnej wagi?
Daniel Myśliwiec: Proszę nie odebrać tego jako niegrzeczne pytanie, ale był pan na meczu z Gieksą tutaj?
Reporter: [Odpowiedź niewyraźna].
Daniel Myśliwiec: To tak. Dziękuję.
Prowadzący: Czy mamy jeszcze jakieś pytania?
Reporter: Jak wszedł Iwan, też świetnie sobie radził. Pan generalnie będzie raczej stawiał na tej stronie od pierwszej minuty, czy to jest raczej tak?
Daniel Myśliwiec: Graliśmy dobrze, punktowaliśmy bardzo
dobrze. Jedenastka, można by powiedzieć, że jest wyklarowana, ale chciałem
takie stworzyć warunki piłkarzom, żeby oni wiedzieli, że to nie jest skostniała
jedenastka.
Oczywiście nie mogę kierować się sentymentem, sympatią, ale muszę zrobić
wszystko, żeby drużyna czuła, że jest ważną częścią, każdy piłkarz jest ważną
częścią drużyny i że nawet jeżeli drużyna wygrywa, to znaczy, że dla mnie i tak
będzie szansa do gry, do rozwoju.
I patrząc strategicznie, tak jak wspominałem, a propos zamkniętego meczu, nas
ustawionych niżej, większej takiej dyscypliny taktycznej, uważam, że Jason to
była jego przewaga.
Był w niezłej formie, Iwan był w niezłej formie i zadecydował szczegół
dotyczący defensywy, plus tego, jak przewidywałem scenariusz meczu.
Czyli Iwan byłby prawdopodobnie lepszy do kontrataku od początku, ale ze
względu na scenariusz zdecydowałem się na Jasona po to, żeby w drugiej, w
momencie, kiedy mecz na pewno będzie otwarty, z której strony, to wtedy się
Iwan bardziej przyda.
Co też oczywiście było nie tyle sugestią, co takim argumentem podanym przez
moich członków sztabu, że to też może być takie logiczne w naszym działaniu.
Jak widać efekt był chyba niezły, choć dalej czekamy na gola Iwana.
Reporter: Chciałem się jeszcze zapytać o zmianę Oskara za Kubę Łabajkę, czy to nie było spowodowane jakimś urazem?
Daniel Myśliwiec: Nie.
Prowadzący: Dziękuję. Sebastian, bardzo proszę.
Reporter: Panie trenerze, ja mam takie pytanie. Do
momentu bramki na 1:0 podobało się, że wszystko generalnie jest pod kontrolą.
Po tej bramce, z mojej perspektywy, obraz gry się nieco zmienił. Ta pewność
siebie została zachwiana, co było też konsekwencją szybkiego gola wyrównującego.
Wiadomo, Widzew nie tworzył sytuacji z gry. Tworzył je mocno po
dośrodkowaniach, głównie ze stałych fragmentów gry, z czym już problem był
wcześniej.
Ale czasami z takiego chaosu mogło się urodzić coś gorszego niż tylko ten jeden
stracony gol.
Stąd moje pytanie, jak wypracować tutaj w takich momentach przejściowych tę
pewność siebie, żeby ten jeden gol, powiedzmy, nie wywrócił całego planu do
góry?
Daniel Myśliwiec: Nie odczułem braku pewności siebie.
Dynamika się oczywiście zmieniła, ale zawsze trzeba brać pod uwagę kontekst
przeciwnika.
Jeżeli przeciwnik traci bramkę, a w sumie remis nie jest taki zły, no to musi
ruszyć, bo po prostu nawet punktu nie ma.
I dlatego ryzyko, jakie zaczął podejmować rywal, czy ich takie już poczucie, że
nie ma nic do stracenia i tak musimy podjąć ryzyko, powoduje, że dynamika się
zmienia, przez co na tym tle my możemy wyglądać trochę inaczej.
A gdybyśmy odbierali piłkę i kopali ją bez sensu po autach, to bym wtedy
pomyślał, że brak pewności siebie.
Jeżeli Kuba Czerwiński, Juan de Rivas, Ima, nawet Leo, który wybraniał jakieś
piłki z boku, urządzają czasami sobie coś, co można uszczypliwie nazwać
dziadkiem w polu karnym albo w pobliżu naszej bramki, to znaczy, że to nie
wynika z braku pewności siebie.
Tylko czasami jest takiego poczucia, okej, jest trudno, ale my w trudnych
momentach po prostu dajemy radę.
Dlatego nie podbiłbym tezy a propos utraty braku pewności siebie, jeszcze
bardziej takiej sytuacji, w której przeciwnik musiał zrobić coś.
No i nie chcę tu się skupiać na nazwiskach drużyny rywali, ale to, kto wchodził
na boisko po stronie rywala przy założeniu, że jest wypoczęty, to też samą siłą
rzeczy spowoduje, że mecz może ulec zmianie.
Ja i tak jestem bardzo, bardzo zadowolony, że pomimo tego czynnika, powiedzmy,
że trochę większej świeżości i jakości wpuszczonej w drugiej połowie przez
Widzew, my byliśmy w stanie zdobyć bramkę i kreować sytuacje i grać.
Prowadzący: Bardzo proszę o ostatnie pytanie.
Reporter: Chciałem, panie trenerze, też przede
wszystkim kondolencje z powodu straty pana Andrzeja.
Chciałem się spytać, może tak nietypowo, no po ciężkim początku sezonu,
ewidentnie Piast w końcu wszedł na właściwe tory. Czy pan, jak powiem, zaczyna
tak nieśmiało zerkać w górną stronę tabeli, czy raczej stąpa po ziemi i
punktowanie, jak wyjdzie na końcu, jak wyjdzie?
Daniel Myśliwiec: Prawie rok temu po dziesięciu
kolejkach patrzyłem z dużym optymizmem i z takim, z takim nastawieniem: po
dziesięciu meczach siedem punktów, damy radę.
I teraz tak patrzę: szesnaście punktów, w sumie może być.
Ale wtedy nie myśleliśmy o tym, gdzie jest finał, tylko myśleliśmy o tym, kto
teraz na rozkładzie.
Fajny mecz w Gdyni, porażka, słaby mecz tutaj, porażka.
I gdybyśmy wtedy przyłożyli miarę, dwanaście meczów, osiem punktów, dalej
myślałem sobie, że będzie fajnie.
A skoro wtedy było tak inaczej, to znaczy, że teraz jest po prostu fajnie i
cieszymy się chwilą, pracujemy pokornie, uczciwie, rzetelnie i zobaczymy, co z
tego wyjdzie.
Ale najbliższy mecz jest dla nas kluczowy, a ten jest chyba nie tylko dla nas,
ale podwójnej wagi.
Reporter: Jeszcze drugie pytanie. Za tydzień derby z będącym na fali Górnikiem. Czy myśli pan, że to może ze względu na formę Górnika, i atmosferę w jakim meczu, może to być najcięższy do tej pory mecz w tym sezonie, do tego momentu?
Daniel Myśliwiec: Myślę, że to może być jeden z lepszych
meczów w Ekstraklasie, bo patrząc na wątek kibiców i to, jak bardzo zależy im
na tym meczu, to, że obydwie drużyny, myślę, że wiedzą, co chcą grać, w jaki
sposób chcą grać.
I mam nadzieję, że to może być święto piłki nie tylko w Zabrzu czy w Gliwicach,
ale może być taki, powiedzmy, produkt flagowy Ekstraklasy.
I na tym się najbardziej skupiam, może nie tyle skupiam, z tego się najbardziej
cieszę, bo takie mecze zawsze są czymś specjalnym po prostu.
I dla takich meczów zawsze chciało się być trenerem albo piłkarzem.
Prowadzący: Dziękuję bardzo Państwu za udział w
konferencji prasowej. Do zobaczenia w kolejnym meczu.
Komentarze
0Prosimy o kulturalne komentarze. Wpisy obraźliwe, wulgarne lub naruszające dobre obyczaje będą usuwane.
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.